Kolejny dzień nowych wniosków. Codziennie tylko inne, nowe, jedne okazują się lepsze inne po czasie gorsze. Obudziłam się w sumie z poczuciem,że chyba trochę ostatnio osłabłam psychicznie i że czas powalczyć o to by znowu mieć siłę. Ciężko nad tym panować i choć silna strona ma nazwę 'silna' to jednak ta słaba bywa silniejsza. Najważniejsze to znaleźć punkt,który sprawia że coś znowu się poluzowało. Niby wydaje się to takie proste,jednak w praktyce jest to trochę bardziej skomplikowane.
Jakoś całe życie czułam się trochę jak ofiara. Jak osoba pokrzywdzona przez rodzinę, przez ludzi, przez los i jakoś cały czas się czułam taka słaba. Tak jakby to już dominowało u mnie, dlatego bardzo ciężko było mi zmienić nastawienie. Ale jakoś się udało, nabrałam tej siły w pewnym momencie i obróciłam rzeczywistość jako moją uległą a nie na odwrót. Uwierzcie jednak,że to było bardzo trudne. Zmienienie swoich cech na zupełnie przeciwne jest wyczynem, przynajmniej dla mnie było. Najważniejsze,że dzięki uporowi udało się osiągnąć zamierzone skutki. Tylko z czasem te cechy znowu słabną i od nowa trzeba uzupełniać swoją świadomość.
Najgorszą świadomością, z którą muszę walczyć jest poczucie gruntu, poczucie co jest osiągalne i ważne a co nie. Denerwuje mnie to,że mojemu mózgowi najwygodniej jest żyć chwilą, żyć nie musząc niczego osiągać, po prostu takie leżenie i dla mnie to jest w sumie stracenie sił,bo mózg wtedy przestaje walczyć i przystosowuje się do przeciętności, do reszty ludzi którzy żyją po to by żyć. Wtedy ograniczam się do tego,co jest możliwe a co nie,co potrafię a czego nie i to jest złe.
Co jakiś czas muszę się od nowa jakoś uświadamiać,że życie to jest taka moja szansa, w której mogę osiągnąć to,co będę chciała. Życie to coś więcej niż ta chwila co jest teraz, dla mnie to wyznaczanie sobie dróg i celów, celowanie w gwiazdy,jak najwyżej, w to co wydaje się teraz niemożliwe. Trzeba w to mocno wierzyć, w siebie,w to że możesz wszystko jeżeli tylko będziesz tego pragnąć. Dlatego uciekam od rzeczywistości tej tu i teraz,bo wiem że jeżeli się postaram i utworzę sobie swoją własną w głowię idąc jednocześnie ku temu, to tej rzeczywistości która jest teraz,już nie będzie. A jeżeli skupie się na tej co jest teraz to nigdy nie będę chciała iść w jakimś kierunku. Najważniejsze to wierzyć w cuda i dążyć do nich.
Potrzebuję każdego dnia motywacji, od roku do końca życia. Motywowanie się jest ciężkie, ale nikt nie mówił,że będzie łatwo. Wszystko co jest wartościowe wymaga poświęcenia i trudu. Nie wierz w to,że jeżeli na swojej drodze spotykasz same przeszkody to znaczy,że się do tego nie nadajesz. Los będzie robił wszystko by Ci się nie udało. Robi tak z każdym,kto chce odstawać od reszty. Postanawiając,że chcesz coś ze sobą zrobić, robisz krok w stronę czegoś co przestaje być normą więc życie po prostu będzie chciało Cię zniszczyć byś tam nie dotarł. W moich oczach los to trochę jak diabeł, bo jest bezlitosny i robi wszystko byś był słaby i by Ci nie wyszło. Musisz mu się sprzeciwić, a do tego potrzebujesz przede wszystkim swojej wewnętrznej siły. Trzeba uświadomić sobie,że Ty sam możesz decydować o sobie i że nikt ani nic nie będzie decydowało za Ciebie. Jeżeli chcesz dotrzeć do celu musisz po prostu walczyć z życiem..
Moja walka trwa! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz